Jakoś trzeba zacząć
Dlaczego to piszę?
Najprostsze i - paradoksalnie - najtrudniejsze pytanie, które przyjdzie do głowy każdej osobie próbującej zakładać bloga. Mi też przyszło to do głowy. Ba, przyszło dawno temu, równocześnie z durną myślą ,,Chcę mieć bloga". A ta myśl ma już swoje... nie, nie lata. Sparafrazujmy to do miesięcy.
Sam pomysł ewoluował tak, jak każdy normalny gatunek - uderzył w planetę zwaną Mózgownicą, a z meteorytu wypełzły mikroby, które po czasie wyhodowały płetwy i w końcu kończyny, dzięki którym wypełzły z bajora Płynów Wenicznych (Przyznać się, kto przeczytał ,,wenerycznych"?). Ale na brzegu nie było łatwo. (Nie)Szlachetny gatunek Pomysłus Nyanus dzieli się na wiele odmian, każda z nich przeszła własne piekło, które zmusiło je do wyboru między niezmiennością, a przetrwaniem. Ten konkretny Pomysłus Nyanus Blogus (podgatunku outsideri primo) był naprawdę inny od reszty.
Przechodząc do tej faktycznej genezy pomysłu; W stanowczej większości przynależę do blogów typu role play. Jeśli ktoś nie wie na czym to polega, pędzę z wyjaśnieniem. Otóż tworzy się na nim swoją postać, w zależności od gatunku, i pisze się nią opowiadania z innymi członkami bloga. To prawdopodobnie najproduktywniejszy aspekt moich hobby. Wiążę z nim wiele wspaniałych wspomnień, a żeby dźgnąć w oko ludzi uważających, że nie mam życia dodam, iż poznałam dzięki swoim i nieswoim blogom pełno niesamowitych osób (z niektórymi nawet miałam okazję widzieć się w prawdziwym życiu, co mnie naprawdę cieszy). Na wszelakich chatach oraz messengerze mamy zwyczaj przeciągać zmyślone postaci do swojego codziennego życia. Przykładowo, gdy odwiedziła mnie w wakacje Blue, w pierwszej kolejności zapytałam, czy nie przywiozła ze sobą Fery Rosy (mojej ukochanej szefowej gangu z futurystycznych Czterech Miast), Reddie straszy mnie nasłaniem Erosa/Kupidyna (wesołego cyborga-łucznika z wybrakowanymi klepkami), a od Apo dostałam armię mikrusów pod wezwaniem Sylvaina Berthiera (chaotycznego francuza-mutanta, którego nie da się zabić).
I tak pewnego razu gdy pisałyśmy na owe tematy, pojawiła mi się w głowie wizja stworzenia bloga, na którym mogłybyśmy robić crossovery naszych blogów. Od tamtego czasu niejeden raz przychodziły mi do głowy pomysły na podobne opowiadania, w których moje twory spotykają się z realnym światem, pozbawionym magii i gadżetów rodem z filmów sci-fi. Z czasem pomysł ten przerodził się w coś innego, bardziej obszernego, nie ograniczanego jednym tematem. Przerodził się w tego bloga, tego, który masz właśnie otwarty przed sobą.
Dlaczego piszę?
Bo to kocham! To jedna z niewielu rzeczy, w których czuję jakiś postęp. Ale dla pewnych moich pomysłów po prostu nie mam konkretnego miejsca w wielkiej siatce Internetu, a naprawdę chciałabym je gdzieś wstawić. Role play to nie wszystko. Niejednokrotnie idąc przez mgłę do szkoły mam przed oczami zarys scenerii do pseudohorrorowego one shota. Czytając lektury szkolne zastanawiam się ,,Co by powiedział Jaskier (mój, nie wiedźmiński), albo Revan?", czy też jak zareagowałby na coś nieśmiały Marvel. Ba, ostatnio nawet odkryłam, że chciałabym coś dopisać do sceny z gry! Tyle pomysłów, a brak możliwości!
A więc... teraz jest. Nie jest to crossoverowy blog. Nie jest to blog, gdzie będę rozwijać któreś ze swoich zmyślonych uniwersów. Nie jest to też miejsce na pseudo fanfiction. To wszystko w jednym.
Czytajcie lub nie, będę tu pisać. Bo prostu czuję, że tego chcę.
PS: Muszę zaznaczyć, że w tytule bloga ordynarnie was oszukałam: nie mam kota.
Komentarze
Prześlij komentarz
Krytykować każdy może. Mi ocena nie przeszkadza - nawet zła to zawsze jakaś aktywność, nieprawdaż?